niedziela, 14 lutego 2016

Kiedyś a dziś.. (moja zmiana)


Z racji tego iż jestem chora, naskrobię dla Was post o mojej zmianie jaką przeszłam od początku bloga po dzień dzisiejszy. Jeśli są tu osoby, które obserwują mnie od pierwszego posta czy zdjęć na photoblogu, bardzo mi miło! Często mi piszecie, jaką zmianę przeszłam. Pytacie jak udało mi się schudnąć, etc.. Dlatego też postanowiłam zrobić taki post. Już dawno się do tego zbierałam, ale nie mialam "weny". Przede wszystkim czuję zmianę wewnętrzną.. Ale żeby nie namieszać, zacznijmy od początku. Mój blog powstał w zimie, 2012. Tutaj możecie obejrzeć pierwszy post -> KLIK


Moja aktywność w internecie nie zaczęła się od blogowania. Najpierw wrzucałam swoje fotki (nie tylko selfie, od zawsze pociągała mnie fotografia) na fotka.pl oraz photobloga i digart. Miałam więcej czasu więc zajmowałam się również szkicem. Chciałam być fit, ćwiczyć, jednak moje lenmistwo wygrywało. Jak zrobiłam przez rok 10 brzuszków było dobrze.. Będę Wam po kolei dodawać fotki, od najmłodszej Eweliny aż po dziś ;-) Mam nadzieję, że post Wam się spodoba mi zainspiruje! 

Zaczynałam od malutkiej zwykłej cyfrówki, którą kupili moi rodzice. Aparat miał odchylaną klapkę, dzięki czemu mogłam sama samowyzwalaczem robić fotki.

Fotka z 3 gimnazjum.

Moja pierwsza opalenizna, wyglądam jak skwarka :D 1liceum

2015 , a 2011.. Jak widać makijaż może zrobić gorzej, słabo podkreślone brwi, źle dobrana kreska sprawiła że oczy stały się małe i smutne. Kiedyś nie interesowałam się makijażem, jak dobrać go do typu urody. Nakładałam byle jaki podkład, przypadkowy najtańszy puder , eyeliner - kreska taka by tylko była i tusz na rzęsy.


Szczerze mówiąc nie jestem pewna pisząc taki post- owszem ja czuję dużą metamorfozę, czuję się szczęśliwa z tym co mam i mogę mieć, patrząc na stare fotki widzę postęp i ciężką drogę. Jednak jest wiele osób które np. wygraly z ciężką chorobą.. To im należą się oklaski. Dlatego żeby nikt nie zrozumiał mnie źle- ten post nie ma być powodem do tego by każdy mnie podziwiał, klaskał mi i mówił, że jestem mega super.. Pisze do mnie wiele osób, jak zaczynałam, jak to się wszystko zmieniło, czy zawsze byłam taka jak teraz.. Internet ma wszystko, ale nie każdy ma tyle czasu, czy chęci by grzebać po sieci, więc w jednym miejscu znajdzie się cześć zdjęć, które dadzą Wam do myślenia, by coś zmienić w sobie. Zawsze czegoś mi brakowało i zawsze czułam się gorsza.. 


Patrzyłam na koleżanki, które nosiły firmowe ciuchy i bardzo im zazdrościłam. Mówię tu o zdrowej zazdrości! Nie życzyłam nigdy nikomu źle, osobom którym wiodło się lepiej. Rodzice nie kupowali mi wszystkiego co sobie wymarzyłam, po gimnazjum sama musiałam się martwić o to , czy będę miała modne buty, czy też nie. Na początku grzebałam po szafa.pl , jeździlam w każdy wtorek  autobusem rano na nowy towar w second - handzie. Jak znalazłam coś z h&m czy zary byłam taka podniecona! 


Przerabiałam ciuchy, coś przyszyłam coś zmieniłam i miałam fajny sweterek czy bluzę za 5zł. Wyżej zwykły biały sweterek z H&M , który przefarbowałam na niebieskie ombre, które było kiedyś na odziezy bardzo modne! :D 

Tu wyżej bluza także z SH.

Tutaj w ciąży.

Niestety ktoś mi ukradł aparat cyfrówkę i musiałam zdjęcia robić telefonem, który jakość w tamtych czasach miał jaką miał, ale coś było widać. Już wtedy miałam dość dużo czytelników, do dziś się zastanawiam kto chciał oglądać zdjęcia tak słabej jakości..!

Początki bloga 2012, a 2015 wakacje.

1 liceum, po prawej 2015 jesień.

Kiedy poszłam do liceum trochę mi sie przytyło, nabrałam kształtów. Jesczcze w gimnazjum 1,2 byłam patyczakiem, zero kształtów, chude nogi, płaska pupa.. ;-) Po lewej na zdjęciu wyżej jak widzicie troszkę już nabrałam, ważyłam 61kg. Dodam że nie ćwiczyłam także to sam tłuszcz.

Po lewej po urodzeniu 2013 Zima, po prawej 2015

Ze względu na moje lenistwo nie chciało mi sie trzymac figury, ćwiczyć.. No więc wyglądałam jak wyglądalam. Nie byłam gruba ale miałam kawałek brzucha nogi..





Wyżej zdjęcia już w ciąży.

Jeszcze w ciąży obiecałam sobie, że nie będe typową mamuśką, która się zaniedba i będzie chodzić z brzuchem po uda w rozciągnietych dresach.. i dwa miesiące po cesarce zaczęłam swoją przygodę z cwiczeniami.


Tutaj znajdziecie moje posty z ćwiczeniami, metamorfozą ciała : KLIK, KLIK'

Było ciężko, pierwsze treningi na maksa wykańczające ale nie poddawałam się! Cesarka, to co przeszłam w szpitalu dało mi dużo siły. Stałam się silną kobietą, która wyznaczała cele i je spełniała. Wcześniej czułam sie bezbronną dziewczynką, której można w kaszę napluć. W kilka miesiący wiele się zmieniło. 










Czułam się co raz lepiej, ćwiczyłam dążąc do lepszej figury, również styl się zmieniał. Do dziś eksperymentuję, raz elegancko raz sportowo. Ale zawsze wybieram to w czym czuję się najlepiej.
Do wakacji od zimy schudłam sporo. Straciłam pupę, miałam płaska jak deska, efekt skalpela.



Niestety tamte wakacje będę pamiętać do końca życia, przeszłam operację, która całkowicie zmienila mi myślenie. Stałam się jeszcze bardziej silniejszą kobietą, poznałam swoją wartość, doceniłam co mam.. Od tamtej sytuacji cały czas stawiam sobie cele które chce spełnić. Wyglądem bardzo od tamtego czasu się nie zmieniłam, ale moje wnętrze jest inne. Ludzie, którzy stają przed śmiercią, są już innymi ludźmi którymi byli kiedyś... wiele to uczy, przede wszystkim pokory, bycia silnym, doceniania każdej chwili, którą przeżywamy w życiu, bo nie wiadomo co jutro moze nas spotkać.. 

Bardzo schudłam, miałam złośliwą anemię, chwilę trwało bym doszła do siebie. 






ważyłam około 49 kg, gdzie na moje warunki (zawsze ważę więcej na swój wygląd) to malutko. Nie wyglądało to ładnie ani zdrowo. 
Po jakimś czasie przybyłam na masie i trzymam tę wagę do dziś.




Zakładając bloga z pasją , nie sądziłam, że kiedykolwiek będę miała to co mam teraz.. i nie by zabrzmiało to jako słowa materialistki, ale zaczynałam od niczego, grzebałam po sh by mieć w miarę fajne ciuchy i nie chodzić non stop w tym samym. Zbierałam każdy grosz by kupić modne buty za 100zł.. Torebka korsa którą kupiłam niedawno była dla mnie rarytasem o którym mogłam pomarzyć. A teraz to dopiero początek.. Wierzę, że tylko będzie lepiej. 
Odnalezienie własnej pasji to jest skarb! Może dla niektórych to co mam teraz jest niczym- ja się cieszę, że mam własny kącik, w końcu własną toaletkę która jest marzeniem każdej z nas, kochającą rodzinę i zdrowie- przede wszystkim. Już się przekonalam o tym jak jest ważne. 
Tworząc ten post przejrzałam kilka lat pracy nad sobą, swoim wyglądem, charakterem i życiem.
Posiadając zwykly telefon i tak robiłam foty na bloga, pomimo że jakość była fatalna- ja się nie poddawałam, bo nie wyobrażałam sobie życia bez tego. Nie było mnie stać na aparat, by poprawić jakość zdjęć. Dopiero po urodzeniu nazbierałam kilka groszy i kupiłam zwykłą cyfrówkę.. Kiedy dostałam aparat od rodziców na urodziny- był to kolejny krok w przód. Dzięki czemu podniosłam poziom postów, zdjęcia wyglądają profesjonalnie, mogę fotografie robić sama na spokojnie nikogo nie prosić i być zależną. Również wnętrze pokoju w którym zamieszkałam się zmienił, jak zauważyliście. Niestety nie zrobiłam wcześniej zdjęć by pokazać w poście jak dużo się zmieniło, ale widzicie dość dużo w tle na zdjęciach których jestem ja. 







Spotkałam się ze stwierdzeniem,że pieniądze zmieniają ludzi. Owszem, ale trzeba te pieniązki najpierw wyhodować. Wiedzieć czego nam trzeba, mieć pewien gust i smak. Ponieważ każdy może kupić sobie torebkę Korsa, buty nike i chodzić od stóp do głów w firmówkach. Zrobić piękne duże usta, doczepić włosy i poprawić biust... ;-) Najważniejsze zawsze pozostać sobą, mieć serce nie kamień. Jak patrzę na dzisiejszy świat showbiznesu , widzę jedną wielką fikcję.. A patrząc od kuchni człowiek może się wystarczyć. Ale na tym polega dzisiejszy świat. Zrobić wszystko by być trendy, by ludzie Cię pokochali. U mnie szacunek mają Ci, którzy potrafią być szczerzy, bez owijania w bawełnę, bez obaw że powiedzą to co myślą, a ktoś ich wyśmieje.. Wiem, że człowiek szczery ma w dzisiejszych czasach gorzej, ale jest dużo więcej wart niż taka marionetka robiąca coś pod publikę.. 

Każdy z nas robi błędy w życiu, czuje się gorzej, który upadł i nie wie jak wstać. Każdy z nas ma słabości, które ciężko pokonać. Ale trzeba walczyć, wyznaczać sobie cele. Pracować nad sobą, wierzyć w siebie do końca. Nieważne że inni Cię skreślili, Ty im pokaż iż się mylili.. ;-)
Nie rób czegoś dla kogoś, rób to dla siebie. Chcę by osoby, ktore w siebie nie wierzą, po przeczytaniu tego posta, zrobiły coś z tym. Odnalazły się i wyszły z cienia, tak jak ja to zrobiałam. Wszystko można. Ale marzenia same się nie zrealizują. W wieku 18 lat urodziłam synka, w połowie rzuciłam liceum. Rówieśniczki w liceum plotkowały na mój temat ile się dało, cała szkoła żyła moim życiem. Wszystkie te sytuacje nauczyły mnie bycia silnym i pomimo kłód jakie rzucano mi pod nogi przeszłam przez to. Teraz wychowuję swojego synka, a zarazem prowadzę własny sklep i jestem szczęśliwa. Mówią, bym wzięła się za robotę... Przecież to moja praca ;-) A blog jest moją odskocznią od życia codziennego. Cieszę się, że mogę każdy dzień dzielić z moim małym szkrabem, żyć spokojnie a zarazem zarabiać i pozwolić sobie na rzeczy, o których wcześniej mogłam sobie pomarzyć. Co z tego, że nie żyję na walizkach jak większość blogerek, nie pojawiam się co tydzień w stolicy na eventach i imprezach, pokazach.. Każdy ma swoje priorytety, nie wiem czy chciałabym mieć takie życie, raczej się do tego nie nadaję.. To nie dla mnie :) 

Cieszę się, że jesteście tu ze mną i towarzyszycie mi w spełnianiu się, w mojej pasji i prowadzeniu bloga, który jest takim malym pamiętnikiem.. Buziaki!!!



więcej fotek z sesji już niedługo na blogu... <3